Dlaczego stare odmiany jabłoni znów kuszą ogrodników
Rozczarowanie „marketową” jabłonią a smak z dzieciństwa
Wyobrażenie jest proste: jesienny wieczór, na stole szarlotka, a w głowie wspomnienie tego intensywnego zapachu jabłek z sadu dziadka. Później przychodzi zderzenie z rzeczywistością – „ładne” jabłka z marketu, błyszczące i idealne, ale po przekrojeniu okazują się wodniste i bez wyrazu. Z tego dysonansu rodzi się pytanie: gdzie się podziały dawne smaki i czy da się je odzyskać we własnym ogrodzie?
Większość współczesnych jabłek deserowych, dostępnych w handlu, została wyhodowana z myślą o transporcie, trwałości i wyglądzie. Muszą znieść setki kilometrów w skrzynkach, nie mogą się łatwo obtłukiwać ani szybko mięknąć. Smak często schodzi na drugi plan, tym bardziej że konsument „sklepowych” jabłek przyzwyczaił się do wąskiego zestawu kilku odmian o podobnej teksturze i aromacie.
Stare odmiany jabłoni przyciągają, bo obiecują powrót do różnorodności: jedne są chrupiące i bardzo soczyste, inne mączyste, ale za to idealne do pieczenia, jeszcze inne mają tak intensywny aromat, że jeden owoc pachnie całą kuchnią. To zupełnie inny świat niż jednolity kosz z supermarketu. Dla wielu osób to także kawałek rodzinnej historii – smak „koszteli” czy „szarej renety” jest nierozerwalnie związany z dzieciństwem.
Do tego dochodzą współczesne trendy: lokalna żywność, krótkie łańcuchy dostaw, przetwory bez chemii, rosnące zainteresowanie odmianami regionalnymi. Coraz więcej ogrodników-amatorów chce takich jabłoni, które da się prowadzić przy minimum oprysków, a jednocześnie świetnie nadają się do soku, musu, suszu czy cydru. Dawne odmiany jabłoni wydają się naturalną odpowiedzią na te potrzeby.
Różnica pomiędzy jabłonią nastawioną na rynek towarowy a drzewem do własnego ogrodu jest fundamentalna. Pierwsza ma „być towarem”: wystandaryzowanym, równym, dawać wysoki plon i dobrze znosić intensywną ochronę chemiczną. Druga powinna dawać smaczne, zdrowe owoce przy rozsądnym nakładzie pracy, dostosowane do kuchni konkretnej rodziny. Stare odmiany jabłoni pasują właśnie do tej drugiej roli.
Wniosek z tej różnicy jest prosty: jeśli ktoś ma choć kawałek ogrodu czy działki, bardziej opłaca mu się posadzić odmiany „dla siebie”, a nie miniaturowy sad towarowy. A to zawsze kieruje wzrok w stronę dawnych, sprawdzonych jabłoni.
Czym właściwie są stare odmiany jabłoni
Odmiany sprzed epoki „supermarketu”
Stare odmiany jabłoni to nie jest pusty slogan z ulotki. Najprościej ujmując, są to odmiany wyhodowane i uprawiane na większą skalę zanim nowoczesna hodowla zaczęła produkować masowo odmiany pod handel wielkopowierzc
